Wódka i bójki, czyli kilka słów o chlaniu

Picie alkoholu to nieodłączny element naszej kultury, więc w praktyce większość z nas chleje, ile wlezie – ponoć taka jest ludzka natura. Co jednak się dzieje jeśli przysłowiowa wóda nam nie służy? Bywa i śmieszno i starszno – ale zawsze neizwykle pouczająco.

Wóda ryje banię

Nie ma co się oszukiwać – każdy z nas ma na końcie jakiś alkoholowy eksces. Jedni ze wstydem wspominają swój jedyny wyskok, mający miejsce jeszcze w czasach szykowania się do matury, inni te wyskoki wręcz kolekcjonują. Niemożliwym jest przejść wieczorem przez starówkę lub rynek dużego miasta w weekend bez natknięcia się na rzygi, bójkę, wrzaski lub inne ciekawostki. Po piątkowym zmroku na osiedlach mieszkaniowych słychać posiedzenia na ławeczkach: najpierw jedynie szczęk browarów i heheszki za krzakami, później śpiewy, że Legia kurwą jest, wrzaski z uprzejmymi pytaniami, czy chcesz w ryja. Celebrowanie czasu wolnego w pełnej krasie. Cóż, taki mamy klimat.  Aura sprzyja pijackim wyskokom.

Zauważyłam, że chociaż pijacka fantazja nie ma granic, to jednak nasze wyskoki można podzielić na kilka grup zachowań, które często powtarzamy.

 

Wódka i bójki

Określenie „wódka i bójki” powstało przypadkiem, gdy jedna z moim znajomych usikowała znaleźć faceta, z którym się spotykała. Jak łatwo zgadnąć, koleś zniknął bo chlał. Później, w ramach doskonałej zabawy dał w ryj i dostał w ryj, rozwalił telefon i coś jeszcze. Sporo facetów lubi taki sposób zabawy. Podczas ostatniej imprezy, którą spędziłam z kuzynami (około rok temu) panowie pobili się krzesłem celem wyjaśnienia, który z nich jest idiotą. Z kolei facet mojej przyjaciółki postanowił roztrzaskać wszystkie butelki i szklanki, jakie miał w zasięgu – niektóre nawet wbiły się malowniczo w ścianę.

Stare miasto w piątkową i sobotnią noc jest pełne bijących się facetów, gubiących buty i rzucających w siebie kebabami. Dlaczego magiczny napój wóda tak bardzo ich zmienia?

 

Drama Queen

To z kolei przypadłość typowo damska. Po którymś kieliszku (lub szklance, zależy od głowy) część pań odnajduje w sobie najgorsze wspomnienia i nierzliczone krzywdy i zaczyna je roztrząsać. Głośno, publicznie i płaczliwe. Może wspominać dawne i poważne krzywdy lub uznać, że osoba znana jej od tygodnia nagle zrobiła coś strasznego. Królowe dramatu bywają różne. Wedle jednych, impreza bez krzyku i płaczu nie ma sensu, więc z każdej wracają zapłakane i z kimś skłócone (może telefon do byłego sprzed lat o 3 w nocy?), inne nagle czują siłę lwa i bronią swoich znajomych lub chłopaków podczas sprowokowanych konfliktów. Taki atak pitbulla. Jedna moja znajoma robiąc dramat po pijaku zaczyna uciekać. Nikt nie wie przed czym i dokąd. Bywało, że jeśli impreza odbywała się np. na ogródku działkowym, a ona nie miała klucza do furtki, to biegała w kółko.

Mistrz estrady

Sama się kwalifikuję do tej grupy. Mistrz estrady zaczyna występ artystyczny w dowolnym kierunku (śpiew, taniec, pantonima, mówienie obcymi językami), absorbuje uwagę wszystkich w okolicy i czesto każe się fotografować i nagrywać. Taka forma mini- ekshibicjonizmu. Efekty takich występów są zazwyczaj żenujące. Fajnie jest się pośmiać rankiem z nagrań swojego tańca- wygibańca przy jakimś uchwycie w nocnym autobusie lub fontannie. Gorzej, gdy ów popis trafia do sieci, bo nagrał się np. na kamerze miejskiego monitoringu. No cóż, i tak nie planowałam kariery politycznej; większość mistrzów pijackiej estredy zapewne również nie.

Poszukiwacz przygód

Zaśnie w nocnym autobusie, pokona trasę 3 razy, a obudzwszy się pozna nowych znajomych i dystanie propozycję pracy. Może zwiedzić dwa miasta niewytrzeźwiawszy ani na chwilę. Poszukiwacz przygód przyjmie zaproszenie na after party od nowo poznanych osób, zje z nimi jeszcze śniadanie, a wyprowadzając ich psa skoczy po browary na kaca. Ze względu na pozytywne nastawienie do otoczenia nie staje się ofiarą ani kompanem wspomnianych już panów od wódki i bójek. Gorzej mają panie poszukiwaczki przygód – teoretycznie są narażone na większe niebezpieczeństwo szlajając się nieznajomymi. Moje znajome często zapraszały ludzi poznanych w nocnej komunikacji na herbatę lub chińską zupkę. Mimo, że jasno mówiły „ale pamiętaj, tylko herbata i spierdalasz”, kolesie zawsze mieli cień nadziei na akcję rodem z porno. Nigdy się nie wydarzyła, a im się nigdy nic nie stało. Czyżby opatrzność czuwała nad wariatami..?

 

Uwodziciele

Przypadłość obu płci; niektórzy po alkoholu odkrywają w sobie ogromne libido i chęć natychmiastowego zawiązania relacji z płcią przeciwną.  Często nie patrzą nawet na wiek, wagę i aparycję danej „ofiary”. To wtedy padają wszystkie obietnice (chodź, chodź, pokaże Ci małe kotki w piwnicy!). Klucz jest prosty – im mniej trzeźwa, tym lepiej. Jeden znajomy kierował się długą tą zasadą – aż jedna z pijanych dziewczyn zrobiła mu w domu pijacki armagedon, dewastując, co popadło przy akompaniamencie dzikiej awantury. Ponoć wyciągnął z tego wnioski na przyszłość.

 

Obrońcy idei

Magiczny napój wóda sprawia często, że osoby kompletnie niezaangażowane politycznie, bez wyraźnych poglądów na dowolny temat zaczynają dysputy o sensie życia i panującego systemu. To zazwyczaj kończy się awanturą na tle światopoglądowym. Do rozpatrzenia wszak są tak ważne kwestie, jak:

-kto był agentem

-nikt nie dba o Polskę

– usuwać ciążę, czy zakazać

– czy Korwin jest świrem czy geniuszem

– kto kradł kiedyś a kto teraz

przy czym na żaden z tematów nie ma jednej, ani dobrej odpowiedzi. Obrońcy idei mogą się wykłócać o swoje racje do usranej śmierci, czyli dopóki nie zasną wbijając gwoździa w stół, przy którym piją.  Jeśli na Twojej imprezie znajdą się tacy goście, natychmiast wywal ich do nocnego pod pretekstem kończącej się wódki – z pewnością już nie wrócą.

 

A którym typem pijaka Ty jesteś…?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *