Trójkąty

trójkaty

Trójkąty to bardzo elektryzujący temat – dla jednych koszmar, a dla innych spełnienie mokrych snów. Wchodzimy w nie częściej, niż nam się wydaje mniej lub bardziej świadomie. O jakich trójkątach mowa? Jakie niosą za sobą konsekwencje?

Trójkąt w sypialni

Zacznijmy od najgrubszego kalibru – trójkąta rodem z filmu porno. Może dać jedne z lepszych wrażeń w życiu lub skończyć się dramacikiem. Złota zasada mówi, że aby trójkąt w sypialni się udał, „ta trzecia” osoba MUSI być neutralna/nieznajoma i zdecydowanie coś w tym jest. Moja znajoma chciała zafundować chłopakowi trójkąt dla ożywienia ich związku. Namówiła koleżankę (chłopa nie trzeba było przekonywać), ustaliły zasady, przyszykowały się, lecz gdy tylko towarzystwo znalazło się w jednym łóżku, znajoma natychmiast dostała napadu histerii – nie mogła patrzeć, jak ta chuda zdzira całuje jej misia.  Jak widać, to nie zabawa dla każdego. Jednocześnie zdarzało mi się wysłuchiwać opowieści zawstydzonych samców, o tym, jak trójkąta odmówili i teraz szczerze żałują. Skoro bali się już na wstępie, dobrze, że nie poszli dalej.

Znam także przypadek, gdy dwie przyjaciółki nosiły się z zamiarem przeżycia takiej przygody i plan wykonały, podrywając kilka lat młodszego kolesia na imprezie wydziałowej. Bywają tacy, którzy całe studia nie potrafią zaliczyć, ten zaczął karierę akademicką śpiewająco (może biedak potem się łudził, że całe 5 lat będzie tak wyglądało?). Towarzystwo bawiło się tak dobrze, że dokonało kilku zniszczeń w mieszkaniu jednego z nich, a co ciekawe, do dziś ów przyjaciółki utrzymują uprzejme kontakty ze swoim amantem. C jeszcze ciekawsze, rankiem po całym zajściu okazało się, że facet ma dziewczynę, która w sumie była na tej samej imprezie, ale wyszła wcześniej – i tak oto weszli w kolejną figurę geometryczną, której nikt nie planował.

Chcesz trójkąta? Musisz mieć mocną psychę i zaufaną osobę. „Ten jedyny” i „zaprosimy z misiem koleżankę, która oboje lubimy” stanowczo odpada.

Trójkąt w związku

Trójkąt, który ma najwięcej odmian. Trzecia osoba może pojawić się w kontekście wiecznie obecnej ex, kochanka lub szczeniackiego zadurzenia w pięknym sąsiedzie. To wszystko, czego szukamy poza związkiem – uwaga, czułość lub fizyczność. Gdy dostajemy je gdzie indziej, po czym grzecznie wracamy do partnera, jak do ciepłego i sprawdzonego koca, tworzymy rodzaj trójkąta. Ostatnio spotkałam wiele trójkątów z serii „żona nie musi widzieć” i inne „to skomplikowana sprawa”. Jestem w wieku, gdy pożenieni koledzy z pracy zaczynają wchodzić w przedwczesny kryzys wieku średniego i nagle usiłują znaleźć drugą dupeczkę na boku. Te wieloletni partnerki standardowo ich nie rozumieją, nie zauważają, bla bla bla. Nie twierdzę jednak, że kobiety są pod tym względem lepsze; niedawno, moja znajoma funkcjonowała praktycznie w dwóch związkach jednocześnie (stały chłopak plus nowy kochanek) i dobre 5 miesięcy nie potrafiła z żadnego zrezygnować. Co ciekawe, sprawa się nigdy nie rypnęła, a laska została jednak z chłopakiem, zaspokoiwszy swoje różne potrzeby poza związkiem.

Inny trójkąt powstał, gdy smutna koleżanka wyszła zapić smutki na miasto, a spotkała tam swojego faceta z jakąś licealistką, którzy zachowywali się, jakby to ona była „ta trzecią” i twierdził, że wariatce odbiło. Słusznie dostał po ryju.

W trójkącie pozostajemy wyobrażając sobie co wieczór, że z kimś innym kładziemy się do łóżka i o kim innym marząc przed snem.

Trójkąt w rodzinie

Czyli para plus rodzic jednego z nich. Zazwyczaj jest to mamusia syneczka, ale inne przypadki również się zdarzają. Niektórzy rodzice są bardzo nieszczęśliwi, że ich dorosłe dziecko układa sobie życie lub wiedza lepiej, jak powinno to zrobić. Gdy jedna strona związku jest podatna na wpływ rodzica- przylepy lub od niego w jakiś sposób zależna, mamy przejebane, żyjemy w trójkącie z najświętszą mamusią lub nadskakującym tatusiem. Jeden z takich tatusiów opowiadał mi niedawno, że facetowi córeczki kupił auto, załatwił pracę i urządził im mieszkanie, a ten kutas i tak córeczkę porzucił, zostawił cały ten dobrobyt i poszedł w diabły. Ciekawe, dlaczego….

Ile nieszczęść wynika z wtrącania się rodzica w sprawy tak zwanych młodych, nie sposób policzyć. Niestety, pępowinę zawsze trzeba przerywać, gdy jest na to czas, bo inaczej może nas udusić jak wtedy, gdy byliśmy płodem.

Trójkąt towarzyski

Czyli para plus najlepsza psiapsiółka lub najbliższy kumpel jednego z ich. Niestety, są ludzie, którzy nie cieszą szczęściem przyjaciół i najchętniej by im ów związek rozjebali. To właśnie koleżaneczka, która syczy do ucha „możesz znaleźć lepszego” i ” gdyby Cie kochał to by zrobił cośtam” oraz kumpel, który ciągle usiłuje naprostować swojego ziomka, żeby nie paprał sobie życia z tą dziewuchą, lecz z niego korzystał, póki czas, leje mu wódę do gardła i opowiada o panienkach. Takiego toksycznego znajomego ciężko rozpoznać, bo to zawsze sprytne i cwane osobniki, nigdy nie uskuteczniają dywersyjnych działań w sposób jawny. A potrafią narobić nie lada kłopotów….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *