Panowie patrioci

To nie będzie tekst o reportażu TVN, lecz o przeżyciach związanych ze spotykaniem się z uświęconymi obrońcami wiary i ojczyzny.   Jak się okazało, materiał na partnerów i mężów z nich żaden, lecz jako temat na wpis są wprost idealni.

Dobre chłopaki

Na wstępie zaznaczam, że wpis powstał w oparciu o doświadczenia własne i relacje najbliższych znajomych. Nie znam wszystkich patriotycznie nastawionych chłopców i panów w tym kraju – podkreślam, zanim padnie oskarżenie o przesadną generalizację.  Niemniej, sytuacje, których byłam świadkiem miały mało wspólnego z tak bardzo podkreślanym przez nich honorem i często stały w jawnej sprzeczności z deklarowaną głęboką wiarą.  Kombinacja prezentowanej przez nich indoktrynacji, hipokryzji, uporu i braku konsekwencji bywa jednak ciekawa – oczywiście na krótka metę.

Przypadek 1

Waleczny kibic, który historii uczył się wybiórczo – potrafił jednym tchem wymienić daty wszystkich powstań i pogromów, lecz zapomniał, że jego Jezus był żydem. Pan opowiadał, jak należy szanować kobiety, co nie przeszkadzało mu mówić o byłej dziewczynie per „ten szauf”, zdradzać następną i zabierać pieniądze własnej matce. W ramach dbania o dobro ojczyzny nie pracował i zaciągał kolejne długi – narodowa gospodarka musi wszak jakoś się kręcić. Miał też własne zasady względem katolickiej spowiedzi, której wedle jego rozumowanie nie podlegało sypianie z wieloma dziewczynami. Nie potrafił sklecić zdania wolnego od kłamstwa. Jednak spokojnie – z pewnością odpokutował to wszystko bijąc po ryjach zwolenników przeciwnej drużyny podczas wyjazdów za pożyczone lub wyłudzone pieniądze.

Przypadek 2

Aspirujący strażak z manią prześladowczą. Potrafił z pamięci recytować poglądy wiadomych organizacji, lecz nie potrafił obronić lub uzasadnić żadnego z nich (może powinni im lepiej prać te mózgi?). Chwalił się ustawkami po meczach, lecz bladł i kulił się  wywołany do tablicy podczas zaliczenia na studiach; nie potrafił też zwrócić uwagi menelowi w tramwaju. Każdy aspekt życia konsultował z guru narodowej organizacji, a gdy spodobała mu się dziewczyna z roku, od razu uznał, że będzie jego żoną (kupił jej nawet książkę Perfekcyjnej Pani Domu, aby nauczyła się sprzątać ich przyszłe domostwo) . Nachodził ją i truł dupę, podkreślając swoje poświęcenie – wszak laska miała na fejsie zdjęcia z imprezy (sprzed 3 lat), więc nie wiadomo, co tam mogła robić!!!! Postraszony pozwem o stalking, ostatecznie się odpierdolił.

Przypadek 3

Aktywny działacz, nawet trochę rozpoznawalny w lokalnych mediach. Garnitur w kościele, wzniosłe opowieści o porządnych obywatelach i porządnych rodzinach. O moralności. Tymczasem, koleś doprowadził wynajmowane mieszkanie do stanu ruiny. Powyrywane krany, spalony blat, podpalone kanapy (race swoje testował, czy jak?) – to dopiero początek. Wanna służyła do przechowywania i chłodzenia browarów, które pędził w kuchni, ochlapując klejącą cieczą nawet sufity. W szafie zostały ślady po hodowli zioła. Zużyte prezerwatywy za kanapą (mówiłam, że poucza ludzi o moralności?) i klejący brud wszędzie. Tak, ten człowiek chce Was pouczać, jak żyć. Rzekomo ma do tego moralne (bo jakżeby inne) prawo.

Przypadek 4

Ten pan nie należał do żadnej organizacji, lecz wszystkie popierał. Uważał, że krajem powinno rządzić trio złożone z Korwina, Kukiza i Cejrowskiego (?!), a ludzie Ci – jego zdaniem – zasadniczo się między sobą różnili. Był pierwszy do awantury o zaostrzeniu prawa aborcyjnego, bo w końcu on ma prawo decydować, to jego plemniki zapładniają! To grzech i zakazane przez święty kościół! Fakt, że jego kościół zakazuje tez przypadkowych stosunków seksualnych jakoś wypadł mu z głowy. Podobnie było z pijaństwem, bójkami, długami i kombinatorstwem. Jego kręg znajomych do dziś nie wie, która z zasłyszanych historii była prawdziwa.

Przypadek 5

Również niezrzeszony i nie identyfikujący się z konkretna organizacją, lecz patriota pełna gębą. W obronie kraju należy dać wszystkim broń, lub lepiej – dać ją jemu i niech sam zrobi porządek. On kobiety szanuje (w końcu matka mu pierze i gotuje), ale baba musi znać swoje miejsce. Podobnie lewak, kujon, czy korpo-złodziej. Porządni ludzie pracują fizycznie, nie przy biurkach. Obywatele silnego kraju powinni sami być silni, więc nie ma co ratować miernot, takie prawo natury, że silniejszy wygrywa. W ogóle siła jest odpowiedzią na wszystko i dobrym argumentem, nie wiedzieliście? Ci, którzy próbują mu uświadomić, że mieszka w Polsce, nie Afganistanie i nie ma potrzeby, aby wynosił śmieci z maczetą uszykowaną w pogotowiu zwyczajnie się nie znają.

1 thought on “Panowie patrioci

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *