Ludzcy panowie w natarciu

Szlag mnie już trafia od tego, że wszystko zaczęło się kręcić wokół polityki i że ona coraz odważniej wchodzi nam do domów, łóżek i życia. Widocznie tak już będzie, aż grupie ludzkich panów (jak sami siebie nazwali) skończy się kadencja. Zakładam, że krzycząc z sejmowej mównicy o ludzkich panach, szanowny poseł K. miał na myśli całą swoja partię, bez względu na płeć – bo jak ludzki pan zachowują tam się także niestety kobiety.

Kto ma prawo do nowego szalika i wyjazdu na wakacje?

Tydzień temu wzięłam udział w manifestacji popierającej protest osób niepełnosprawnych w sejmie i było to wstrząsające przeżycie. Przyszło mnóstwo ludzi, w tym właśnie opiekunowie niepełnosprawnych ze swoimi dziećmi na wózkach. Mieć ogólną świadomość występowania takich schorzeń to jedno, jednak zobaczyć ich przed sobą to zupełnie inna bajka. Obecne tam matki (90% ojców niepełnosprawnych dzieci porzuca rodziny, nie mogąc sobie „z tym” poradzić) nie płakały i nie biadoliły, tylko twardo przedstawiały sprawę. W niecałe dwie godziny nasłuchałam się o nieszczęściach i bezdusznym, nielogicznym systemie więcej, niż kiedykolwiek dotąd. Gdy jeden z przemawiających wyznał, że dostał finansowanie rehabilitacji tylko jednej nogi (? do wyboru?), chciało mi się płakać.

Jakim kurwa prawem jeden polityk z drugim chcą oceniać, jak ci ludzie mają wydawać pieniądze? Przypominam, że przy pińcet plus nikt nie miał takich wątpliwości. I te oszczerstwa pełne jadu i agresji – bo któraś z matek miała szalik, być może dobrej marki. Bo inna miała zdjęcie z wakacji i tam była palma! Toż to luksusy! Serio? Dlaczego niby opiekunom nie ma należeć się odpoczynek? PEwnie dlatego, że większość z nich to matki, czyli – automatycznie – matki polki. Matka polka jest winna krajowi cierpienie i poświęcenie, a nie walkę o godność. Godność już przecież odzyskała, gdy kraj wstał z kolan.

Nienawidzę tej naszej narodowej cechy, tego niewyjaśnionego umiłowania do wymuszonego cierpienia, obowiązkowej żałoby i pokazowego smutku. Nic z tego nie wynika , a ślepe umartwianie się nigdy nie przyniesie nic dobrego. Nawet nasze wszelkie uroczystości państwowe i to łącznie z radosnymi polegają na niesieniu wieńców na groby i pod pomniki, poważnych minach i spuszczaniu głowy w dół. Rzygać się od tego chce. Przypominam, że podczas ostatniego tournee Obamy po Europie facet odwiedzał puby, festiwale i koncerty, a u nas go przegonili przez trzy cmentarze. Nic dziwnego, że aż jego auto tego nie zniosło i niemal się powiesiło na prostej, polskiej drodze.

Kolejna ciekawa sprawa to zarzut, że jako uczestniczka czarnych marszy nie powinnam mieć nic wspólnego z protestami niepełnosprawnych. Rzekomo takie kobiety, jak ja chcą ich właśnie zabijać. Ciekawa teoria; wszystkie matki niepełnosprawnych podkreślały, że urodzenie było ich wyborem, lecz jednocześnie nie czują prawa, aby narzucić go innym. Spoko, ludzcy panowie i tak wiedzą co dla nas wszystkich lepsze.

 

 Rodzić, nie gadać

Skoro planujemy przymusić kobiety do rodzenia śmiertelnie chorych dzieci i zakazać im usuwać uszkodzone płody, czy porodówki spełniają najwyższe standardy, które zachęcą polki do takiego heroizmu? Ograniczono już dostępność i finansowanie wielu leków ratującym życie wcześniakom i innym nowrodkom w stanie zagrażającym życiu.  Trwa handel standardami opieki okołoporodowej – okazuje się, że według ministra Szumowskiego (to ten, który uważa genitalia za świętość) nie ma potrzeby informowania pacjentki o przebiegu akcji porodowej, podawania jej znieczulenia, ani dania chwili na kontakt z dzieckiem.  Czy tylko ja widzę w tym wszystkim kompletny brak logiki?

Pierdolą o świętym życiu i holokauście nienarodzonych, ale praktycznie torturowanie tych, którzy już żyją jest nieistotne? Nie mam pojęcia jaka religia dyktuje im takie „wartości”, ale bardzo wątpię, czy ma cokolwiek wspólnego z Chrześcijaństwem.

To jednak nie wszystko; z okazji majstrowania przy standardach okołoporodowych ludzcy panowie chcą wydłużyć czas potrzebny, do oddania dziecka do adopcji w celu wydłużenia okresu karmienia piersią przez matkę. Czyli z jednej strony – nie wolno usunąć, jak nie chcesz to oddaj, z drugiej – nie oddasz zbyt łatwo i zmusimy Cię, byś się przywiązała. Super. Prawie dorównaliśmy Rumunii z czasów Ceausescu.

Utrzymać kompromis!

Krzyczy wielu, nawołując do porzucenia skrajnych idei. Chciałabym, żeby to było takie proste. Kompromis aborcyjny nie był przestrzegany od lat 90. gdy tylko powstał. Ustawa zakładała wprowadzenie edukacji seksualnej do szkół. Do dziś jej tam nie ma. Co więcej, na przedmiotach typu WDŻ dzieci uczą się bzdur, że :

  • mężczyzna to piechur, a kobieta ma pieczęć i baszty
  • ginekolog to nie dentysta i nie trzeba go odwiedzać zbyt często (przypominam, że na raka szyjki macicy co roku umiera o 70% więcej polek, niż kobiet w innych państwach UE)
  • dziewczyna , która współżyła jest jak nadgryzione jabłko
  • prezerwatywy powodują raka
  • nasienie ma zbawienny wpływ na organizm kobiety (i wyjątkowo nie są to słowa Korwina)
  • menstruacja to krwawe łzy macicy stęsknionej za macierzyństwem

Wszystko to są teksty z książek zatwierdzonych przez MEN i obowiązujących w szkołach. Strach pomyśleć, jak będzie wyglądało dojrzewanie i późniejsze zdrowie tak zindoktrynowanych nastolatków. To przynosi już z reszta pierwsze efekty w postaci wzrostu liczby zachorowań na choroby weneryczne wśród nastolatków. Co CZWARTY miał przynajmniej jedną. Fajnie, nie? Okazuje się, że   nastolatki panicznie boją się ciąży, dlatego współżyją na potęgę oralnie i analnie, oczywiście bez zabezpieczenia.

Ludzcy panowie chyba myślą, że zakazując tematu zakażą także zjawiska. Tyczy to się w sumie wszystkich poruszonych dziś kwestii. Jednak nie mogąc wymusić dziewictwa i szybkich ślubów na pohybel rydzykowi, usiłują zakazami wtłoczyć naród w wymyślone przez siebie tory. Do tego celu najlepiej nadają się sądy, grzywny, wyroki i szkalowanie.

Stos dla czarownic

Dwa dni temu zapadł właśnie taki wychowawczo – ostrzegawczy wyrok. Na 1,5 roku więzienia została skazana kobieta, która „pomogła dokonać aborcji” 15- nastoletniej córce. Przypominam, że seks z nieletnią jest u nas nielegalny, a granica przyzwolenia to 16 lat. Dziewczynie odmówiono legalnej aborcji zasłaniając się, jak zawsze klauzulą sumienia, więc matka postanowiła pomóc jej poza systemem zamawiając odpowiednie środki. Przypominam, że dziewczyna poniżej 18 tego roku życia nie może się samodzielnie udać do lekarza, w tym do ginekologa, lecz pukać ją można już od dwóch lat. Piękne prawo.  Obecnie można na palcach policzyć polskie szpitale, które nie zasłaniają się pieprzoną klauzulą sumienia. Nie rozumiem tego kompletnie, jeśli dla kogoś najważniejsze w życiu są religijne nakazy, to mógł zostać zakonnicą lub uprawiać neutralny zawód bibliotekarza, nie zaś pchać się na ginekologię. W państwowej klinice ma obowiązek zostawić swoje przekonania przed jej progiem, bo w konstytucyjnie świeckim państwie nie ma miejsca na „prawo Boże”, sorry.

Wracając do skazanej matki – jestem pewna, że moja matka zrobiłaby dla mnie to samo, i ja dla mojej córki też. Wszystkich nas nie zamkniecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *