Kocham, więc wymagam

Dziwnie się układają ścieżki naszego myślenia. Zapewniamy druga osobę, że kochamy ją i uwielbiamy nad życie, lecz gdy tylko odwzajemni nasze uczucia zaczyna się pouczanie. „Dla mnie się zmieni”, „jeszcze go tego oduczę” i tak dalej. Dlaczego to sobie robimy? Tak, sobie – bo to samozwańczy mentor zostanie ostatecznie sam.

Jak fastfood

Obecne czasy nauczyły nas traktować związki jak bar z hot-dogami. Mamy tindera, oglądamy na nim dostępny „towar” i przesuwamy placem, aby obejrzeć następny.  Tworzymy związki , lecz rzadko kiedy potrafimy je naprawić, gdy zaczynają się psuć – łatwiej wymienić modle na nowy, w końcu życie jest jedno i tak dalej. Nie oceniam – sama z pewnością zrobiłam tak kilka razy. Zmierzam do tego, że większości z nas nie starczy stworzenie udanej i szczęśliwej relacji. Gdy ją już mamy, chcemy ulepszyć swoją drugą połówkę, bardzo często (lub niemal zawsze) na siłę.  Zawsze słyszałam, że mistrzyniami w tej dziedzinie są kobiety; szybko i podstępnie zmieniają misiaczkowi ubrania w szafie, nawyki żywieniowe i zabraniają wyjść z kumplami. Jednak z biegiem lat zauważyłam, że płeć nie jest tu zasadą i panowie robią dokładnie to samo.

W starym powiedzeniu „widziały gały, co brały” jest niestety sporo prawdy, szczególnie w czasach, gdy pary mieszkają razem, gdy tylko zapragną i mają nieograniczone możliwości wzajemnego poznawania się. Bierzemy maniaka gier z upodobaniem do zioła i nagle chcemy, żeby przestał grać i palić (nawet uważamy, że to jego obowiązek, aby przestać). Bierzemy aspirującą do stanowiska kierowniczego team liderkę i chcemy, aby zaczęła nam gotować niedzielne obiady. Niestety, miłość nie załatwia wszystkiego i nie grzebie różnic między ludźmi na tyle, na ile byśmy chcieli, a niektóre z nich naprawdę są nie do pogodzenia.

Jeśli chcesz siedzieć w domu i grzać tyłek w wygodnych kapciach, nie wiąż się z imprezowiczem albo klubowiczką.

Jeśli związek to dla Ciebie pełna symbioza ciał i dusz, nie oszukuj się, że autonomiczna jednostka się z Tobą zespoli.

Jeśli masz problemy z zazdrością i wszędzie widzisz konkurencję, nie narywaj się na miejscową piękność ani największego maczo w okolicy.

A przede wszystkim, zapamiętaj, że ta druga osoba niczego nie musi. On czy ona CHCE. Chce być z Tobą. Tak jak nie zmusisz nikogo do miłości, nie masz prawa go zmuszać do porzucenia dotychczasowych przyzwyczajeń. Wiem, że to bardzo niewygodne stwierdzenie, dla wielu wręcz herezja. Wszak jesteśmy w związku, więc coś względem siebie powinniśmy. Ale o to właśnie chodzi- powinienem nie znaczy chcę. Twoja druga połówka może rzucić dla Ciebie imprezy, kumpli, koks (czy cokolwiek, co jest tematem sporu) jeśli zauważy, że to niszczy Wasza relację albo uzna, że teraz już nie jest jej to potrzebne do szczęścia. Ale nie musi.

Zamiast mieć oczekiwania, które kończą się rozczarowaniem, lepiej patrzeć obiektywnie, co dostajemy od partnera i czy dobrze na tym sami wychodzimy. Wiem, że brzmi to bardzo oschle, ale oszczędza sporo nerwów.

Czego one chcą?

Ponoć kobiety zawsze chcą zmienić swoich facetów. Oto, na co skarżą się panowie:

  1. Temat kumpli – absolutny numer jeden. Po co mu oni, ja Ci powinnam wystarczyć i tak dalej. Fochy, gdy on jednak wyjdzie. Dzwonienie co pół godziny. Zdarza się także mój hit, czyli uparte chodzenie z misiaczkiem na jego imprezy z kumplami.  Ostatnio wysłuchiwałam relacji z takiego spotkania. Trzech facetów umówiło się na wódkę, jeden z nich wybrał bar. Oczywiście, całkowitym przypadkiem w tym miejscu znajdowała się jego dziewczyna wraz z koleżanką. A przecież skoro jesteśmy już w jednym lokalu, nie mogę udawać, że jej nie widzę, no musimy razem usiąść. Impreza skończyła się po dwóch godzinach w atmosferze niesmaku.
  2. Zastępowanie matki – nie garb się, wynieś śmieci, zmień gacie, umyj zęby, nie wracaj późno…. nie po to facet zwiał od mamusi, żeby teraz na nowo być chłopcem do bicia, który musi się tłumaczyć z trzech minut spóźnienia. Wiele kobiet uważa, że krytyka to najlepsza metoda okazywania uczuć.
  3. Rozrywki – jeśli facet znajduje przyjemność w klejeniu modeli, oglądaniu seriali czy czymkolwiek innym, nie ma powodu deprecjonować jego hobby. Wszelkie pomysły typu „zostaw te głupoty” bo nagle wiesz lepiej, co on powinien zrobić z tym czasem nie mogą prowadzić do niczego dobrego.
  4. Praca – ta kwestia zaczyna się u osób powyżej 25 roku życia. Nagle praca ukochanego okazuje się zła i niewystarczająca. Mógłby mieć lepszą, zarabiać lepiej, moglibyśmy w końcu coś osiągnąć itp. Jeśli facet utknął na jakimś okropnym magazynie i obawiamy się o jego przyszłość (z troski, nie wyrachowania) można to powiedzieć inaczej.

 

Co oni wymyślają

Oto przegląd męskich życzeń, na które skarżą się panie:

  1. Imprezy – z jakiegoś powodu panowie uważają, że z momentem wejścia w związek ona powinna przestać imprezować, wychodzić sama i dobrze się bawić bez niego (pamiętacie wpis o porządnych dziewczynach?). Chcesz spokojnej kobiety, to jej poszukaj, nie przenoś nieaktualnych, stereotypowych wzorców na każdą napotkaną dziewczynę.
  2. Sposób ubierania – zazwyczaj jest to chęć ugrzecznienia swojej dziewczyny („tylko ja mogę oglądać”), ale zdarzają się tacy, którzy usiłują zmienić zwyczajne kobiety w wampy. Znam takiego, który usiłował zmienić wszystko wręcz dla samej zasady; laska miała ściąć długie włosy (on lubił odsłonięte karki), nie nosić okularów i przestać się malować. Mówił jej, że ma cygański gust, który jest nie do zniesienia. To dlaczego się z nią spotykał i miesiącami ją podrywał? Tego już nie umiał wyjaśnić. (chciał jej tez od nowa zaaranżować wystrój mieszkania, ale to temat na osobna historię)
  3. Cokolwiek, jeśli istnieje różnica wieku – jeśli facet jest starczy od swojej wybranki przynajmniej 5 lat, najcześciej uważa się za jej samozwańczego mentora i nauczyciela. Dziewczyna radziła sobie w życiu bez niego przez ostatnie  trzydzieści lat, ale nagle on jej pokaże – jak żyć, mówić, robić kotleta. On jest starszy i doświadczony, tyle przeżył, wie kurwa wszystko. Zazwyczaj jest zaskoczony, gdy kobieta ma w dupie jego złote rady i żyje dalej tak, jak sama chce – i to z dobrymi efektami.
  4. Poglądy – tak jak panie często czepiają się pracy swoich partnerów, tak oni roszczą sobie prawa do indoktrynacji natury politycznej i światopoglądowej. Może nasłuchali się za dużo Janusza Korwina (to prawdziwy janusz polityki) mówiącego, że kobieta podczas stosunku przyjmuje poglądy mężczyzny wraz z jego spermą? Nie wiadomo, ale zjawisko jest niesamowicie denerwujące.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *