Fakapy

Jest wino, film, przygaszone światło, świetna atmosfera i wielkie nadzieje i wtedy nadchodzi znienawidzony ON – FAKAP. Jak to możliwe, że planowane od dawna randeczki i schadzki kończą się epicką katastrofą? Niektórych zdarzeń nie da się przewidzieć, lecz całkiem sporo tych fakapów ściągamy na siebie sami. Jak?

Co mogło pójść źle?

Nieraz bywa tak, że znakomicie zapowiadającą się znajomość potrafi rozwalić jedno pechowe spotkanie. Porządnie spierdoloną randeczkę obie strony zapamiętają do końca życia, lecz bardzo wątpliwe, czy będą ją wspominać wspólnie. Gdy motyle latają w brzuchu i chcemy pokazać się z jak najlepszej strony, uważnie badamy oddech i poprawiamy pęsetą idealnie ogolone nogi, ostre wpadki bolą podwójnie. Mało kto ma w sobie tyle dystansu, aby odłożyć na bok maskę idealnego siebie i wyć ze śmiechu nad rozlanym mlekiem. A szkoda.

Osobiście uważam, że to doskonały test na sprawdzenie kandydata na nowego gacha bądź nową laskę – czy będzie potrafiła się pośmiać, zrozumieć i zapomnieć. Z pewnością sama go wiele razy oblałam.

Przejdźmy do rzeczy – jak można skopać skrzętnie planowane spotkanie? Ile razy sami sobie na to zasłużyliśmy?

Wykluczmy najpierw czynniki, na które nie mamy wpływu. Najcześciej są to osoby trzecie.

Przykład – randeczka w mieszkaniu na parterze (to ważne!), wino już odpalone na stole, gra muzyka, rozmowa trwa. I nagle niesamowity rumor – ktoś się wspina po barierce zabezpieczającej balkon i wali w szybę. Słychać pijackie wrzaski „Otwieraj kurwa, piosenkę Ci napisałem!!!!” i jakieś heheszki. To znajomi pani domu postanowili zrobić jej pijacki dowcip. Randeczka jest już spalona, koleś ucieka w popłochu. Nie ma się co dziwić, kto by chciał toczyć podryw przy krzyczących pijakach? Czy dziewczyna mogła temu zaradzić? Zerwać te znajomości lata wcześniej i nie gadać z pijakami, mieszkać na wyższym piętrze?

Inna randeczka miała miejsce w centrum miasta i szła całkiem dobrze, gdy nagle facet zrobił przerażoną minę, powiedział coś w stylu ” jest fajnie, ale nic z tego nie będzie bo jesteś ZA ŁADNA”, odwrócił się i zaczął biegiem uciekać przez miejscowy deptak. Dosłownie spierdalał przed siebie, ile sił. Dziewczyna go nie goniła, tylko stała zaszokowana. O co chodziło? Tego do dziś nie wiemy. Mam teorię, że wypatrzył gdzieś z daleka swoją „oficjalną” dziewczynę i postanowił się szybko ulotnić, zanim dojdzie do prawdziwego fakapu.

Najweselej bywa, gdy się spotyka dawnym znajomych podczas nowej randeczki. Wspominki dawnych pijackich ekscesów w formie „ej star, a pamiętasz jak kiedyś..” zazwyczaj cudownie wpływają na budowanie nowej relacji. O ile kobiety z reguły ignorują takie opowieści (bo w końcu on się napewno przy niej zmieni), tak faceci niekoniecznie chcą się dalej spotykać usłyszawszy jak wspaniale rzygała w akademiku numer 4 i kto ma film z tego wydarzenia. Gorsze od tego może być tylko przypadkowe spotkanie z byłym chłopakiem/ dziewczyną.

 

Inne fakapy fundujemy sobie sami, a następnie dziwimy się, że nastąpiły.

Wyobraźmy sobie wieczorna randkę typu wino + film. Koleś pozbył się współlokatorów, załatwił dwie flaszki trunku, jest miło, aż nagle dzwoni domofon – do drzwi dobija się spity kolega („yyyy… kurwa siema”). Co teraz zrobić? Nie ma dobrej odpowiedzi na dylemat, czy wybrać kumpla, czy laskę. Mężczyźni zazwyczaj wybierają kumpli, święcie wierząc, że robią dobrze, a błędy w takim myśleniu widzą po kilku latach (gdy juz dorosną, przetrzeźwieją i odkryją, że są sami jak palec). Kobiet cześciej wybierają faceta zamiast koleżanek i wychodzą na tym równie źle. Ta kwestia to prawdziwy konflikt tragiczny naszych czasów.
W tym wypadku spity kumpel został wpuszczony do mieszkania, bo w końcu kumplom się nie odmawia i randeczka zmieniła się w osobliwe posiedzenie. Dziewczyna chyba miała jeszcze nadzieję, skoro od razu nie wyszła, ale gdy spity kumpel zaczął porównywać jej urodę do ogni piekielnych – miała dość. Jak łatwo zgadnąć, więcej się z kolesiem nie spotkała.

Cz on mógł temu zaradzić – tak. Nie wpuszczając najebanego kolegi na pieczołowicie przygotowaną randkę. On jednak z pewnością i z uporem powtórzy, że to nie była jego wina.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *