Dobry chirurg sika do umywalki, czyli o dyskryminacji w miejscu pracy

W trailerze „Botoksu” Partyka Vegi kierownik szpitala mówi do lekarki „dla mnie dobry naczyniowiec to taki, co po operacji sika do umywalki”.  Można się zniesmaczyć lub uśmiechnąć, lecz same bierzemy w tym codziennie udział, nawet jeśli nie chcemy.

Są równi i równiejsi

O dyskryminacji w miejscach pracy mówi się ostatnio całkiem sporo. Rzekomo powoli lecz sukcesywnie zmniejsza się różnica między zarobkami kobiet i mężczyzn, a kobiety zajmują coraz więcej kierowniczych stanowisk. To oczywiście świetnie, lecz same zarobki to nie wszystko. Istotna jest taże kwestia TRAKTOWANIA kobiet w miejscu pracy – a z tym cały czas bywa baaardzo różnie.

Nie chce tutaj pisać o takich zjawiskach jak mobbing czy molestowanie, lecz o zwykłych, codziennych sytuacjach, w których płeć nie powinna determinować zachowania. To jednak cały czas nasze życzenia, nie rzeczywistość.

W rzeczywistości kobiety są często traktowane jak mniej kompetentne. Mimo, że chcąc dowieść swojej wartości pracują ciężko i z zaangażowaniem wciąż stykają się z odzywkami typu:

  • jest pani pewna?
  • a mogę porozmawiać z kimś innym?
  • z kim to pani skonsultowała?
  • a nie spieszy się pani do domu?
  • mąż nie będzie zły?

I inne, których nigdy nie zadadzą mężczyźnie. Jeśli chłop mówi, że ma być, to będzie – nie kwestionujemy. Jeśli mówi to baba – poszukaj chłopa. Nawet jeśli ów baba ma lepsze doświadczenie i dorobek zawodowy.

Solaris

Firma Solaris, a konkretnie jej prezes stykała się z tym wielokrotnie. Prowadząc tak świetnie prosperujące przedsiębiorstwo, miewała problemy nawet z własną załogą, której męska większość nie chciała uznać zwierzchnictwa kobiety. Jeden z kierowników pokusił się raz nawet o próbę samowolnej zmiany loga (?!) firmy. Czy logo było złe? Absolutnie; na dodatek już wtedy było bardzo rozpoznawalne. Czy zrobiłby to samo szefowi-facetowi? Oczywiście, że nie.  Dopiero czystki kadrowe uświadomiły wszystkim tym panom, że są podwładnymi i nie mogą wiedzieć lepiej.

Pewien salon meblowy

W którym pracuje moja przyjaciółka na kierowniczym stanowisku z założenia nie dzieli pracowników ze względu na płeć. Robią to za to współpracownicy i klienci. Gdy dostała awans, jeden z dawnych współpracowników, potem podwładnych nie mógł znieść młodszej kobiety jako swojego przełożonego. Szybko zakończył karierę w tym miejscu. Gdy zapragnęła zmiany i chciała dołączyć do ekipy montującej, która jeździ po całym kraju odmówiono jej. Nawet nikt nie ukrywał, że przyczyna odmowy jest płeć. Jeżdżą w kilku chłopa, bab im rozbije zespół.

Jednak najlepsi są klienci. „Poproszę z kierownikiem!” – domaga się Janusz. No i przychodzi ona. Zazwyczaj koleś nie wierzy. Są i tacy, co próbują jej „pomagać” w pracy. W końcu pani napewno sobie nie poradzi. Co z tego, że ma uprawnienia elektryka i robi remont sprawniej niż niejeden chłop – on wie lepiej. Najgorzej, że za wypadek takiego nadgorliwego klienta ona by odpowiedziała. Ale jak przetłumaczysz…?

 

Spedycja

Druga przyjaciółka pracuje w spedycji. Też trochę przepracowałam w tej branży. Mimo, że obsługą centr logistycznych  i giełdą ładunków zajmują się niemal WYŁĄCZNIE kobiety, to traktuje się je jak zło konieczne. Co najgorsze, ta branża wymaga częstych kontaktów telefonicznych i przez komunikatory, co prowadzi często do stalkingu. Zarówno kierowcy, jak i inni spedytorzy wydzwaniają potem do tych kobiet z pierdołami, żalą się na żony lub ich brak i kompletnie nie rozumieją, że telefon o 24 celem spytania o bieliznę nocną to przekraczanie granic.

 

Co możemy zrobić?

Nie godzić się na takie traktowanie. Głośno mówić o problemie, zgłaszać przełożonym i odpowiednim instytucjom. Na zło trzeba reagować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *